PIERWSZE WARSZTATY SZYDEŁKOWANIA. PODKŁADKI NA STÓŁ

Rok 2021 dla mnie był rokiem PRZEŁOMOWYM. Wydarzyło się tak dużo w moim świecie rękodzielniczym, że nadal nie mogę w to uwierzyć. Bardzo dużo SZTUK zostało uplecionych przez ręce inne niż moje, ale z moim instruktażem, z moim wyjaśnieniem, na moich warsztatach.

Nie zadziałoby się w 2021 roku tyle, gdyby nie moi przyjaciele z Urzędu, w którym pracuję i Gminnej Biblioteki. To ich duża zasługa.

Pewnego gorącego lipcowego dnia w 2021 roku odbyły się moje pierwsze warsztaty. Pierwszy raz nauczałam szydełkowania innych. Grupa była dość spora, bo kilkanaście osób. Prawie wszystkie znałam, więc atmosfera koleżeńska i na luzie. A zadanie na warsztatach dla początkujących było bardzo ambitne. Uczyłam jak zrobić podkładkę na szydełku z bawełnianego sznurka, a dla robiących szybciej – koszyczek.

Początki były bardzo trudne.

Bardzo! Teraz już wiem, że początki ZAWSZE są trudne i nigdy przenigdy nie można rezygnować. Zaczynaliśmy od magicznego kółka, wokół którego robiliśmy słupki. Dla osoby, która nigdy nie trzymała szydełka w ręku to jest naprawdę bardzo trudne zadanie, a magiczne kółko jest 'magiczne’ nie tylko w nazwie. Już sam sposób trzymania szydełka jest sprawą problematyczną… Ale cierpliwie i pomału szliśmy do przodu.

I wiecie co?

Finalnie KAŻDY ZROBIŁ PODKŁADKĘ! Niektórzy koszyczek. Każdy wyszedł z tych warsztatów z bolącymi palcami od szydełkowania i bolącą głową od wiedzy na ten temat. Wiele osób korzystało z tej wiedzy i umiejętności już w domu, szydełkując samodzielnie.

Te warsztaty dla mnie były bardzo rozwijające. Obydwoje w ten sposób zdobywamy wiedzę, umiejętności i doświadczenie. Wszyscy czerpiemy korzyści z takich spotkań. Ja, jako prowadząca, wy jako uczestnicy. Organizatorzy podczas warsztatów również zdobyli niejedną umiejętność szydełkową i makramową.

Opinie po naszym spotkaniu były same pozytywne.

Każdy mówił, że te trzy godziny to za mało, że chce więcej. Z perspektywy czasu uważam to doświadczenie za coś niesamowitego. Dziękuję sobie, że nie odmówiłam. Prowadzenie warsztatów po raz pierwszy to nie był krok do przodu, ale skok. Skok prosto do głębokiej wody, w której poradziłam sobie świetnie – że tak nieskromnie powiem 😉

P.s. w prawdziwej głębokiej wodzie radzę sobie równie dobrze 😉

Poniżej kilka zdjęć z MOICH PIERWSZYCH SZYDEŁKOWYCH WARSZTATÓW W GMINIE STUPSK